Kurwa jakie ja mam cholerne szczęście. Spotykam chłopaka który gdy zobaczył Harry'ego dał dyla a potem jeszcze muszę spotkac sie z tym deklem. Yyyyy czy to jest mój pechowy tydzien.? Tak zdecydowanie tak
-Fire jak dawno sie nie widzieliśmy. Stesknilem sie za tobą baby.
-Jesteś pijany Jake
-Nie skadże tak tylko trochę
-Odejdź Jake. Nie mam ochoty sie z tobą znowu kłócić
-A kto mowil ze bedziemy sie kłócić hmmm.?Tylko sie troche zabawimy
Jake zaczal sie do mnie zblizac. Zaczelam sie znowu bac. Jeszcze w zadnym momencie w moim zyciu nigdy tak sie nieobawiałam nikogo. No oprócz Styles'a ale to zupełnie co innego. Moze to zbrzmi dziwnie ale przez te dwa dni miałam takie dziwne poczucie bezpieczeństwa przy nim. Chyba się w nim zakochuje...nie weź Fire wypluj to ple ple. No dobra wracamy do realu.
-O-odejdź J-Jake
-Ej nie masz się czego bać nic ci się nie stanie...jak będziesz grzeczna
-Nie radziłbym ci tego robić
Spojrzałam ponad ramię Jake'a. Stał tam...Niall.? No ciekawe co mnie jeszcze dzisiaj spotka. Jestem bardzo ciekawa.Poprostu uśmiałabym się gdyby zza drzewa wyskoczył superman. Ale wiadomo że się to nie stanie
-Bo co mi zrobisz blondasku.? Hmmmm.? Ona jest moja i nikt mi jej nie odbierze nawet taki zasrany pedał jak ty.
-A jakbym ci powiedział że takich jak ty to nazwałeś ,, zasranych pedałków'' jest pięciu w tym jeden Superman.?
- Nie no dobra uwierze że jest was pięciu ale że Superman.? Idź tam-wskazał ręką za siebie-do przedszkola bo mimo żebym chciał nie uwierzyłbym ci w to a teraz łaskawie mi nie przeszkadzaj.
Gdy miał już mnie pocałować usłyszeliśmy jakby jakieś fajerwerki leciały ku górze a potem ujrzalam leżącego na ziemi Jake'a a za nim...nie no to jakieś żarty są...chociaż
-Taratatatamtatatatataratatatatatam Oto ja... Marchewkowy Superman. Kto ze mną zadrze ląduje pode mną.
-L-Louis to ty.?
-No a jak myślisz skarbie. Oczywiście,że ja. znasz jeszcze jakiegoś innego Marchewkowego Supermen'a.?
-Nie ale...dobra nie wnikam
Zapadła krępująca cisza którą przerwała dzwonienie komórki Marchewkowego Superman'a
-Przy telefonie Marchewkowy Superman kto po drugiej stronie marchewkowej lini. O to ty Zielonooki Spiderman'nie. Wszystko w jak najbardziej marchewkowym porządku. Czerwonowłosa stoi przy mnie. Oczywiście zaraz ją przetransportuje moim marchewkowym wozem razem z Kapitanem Burczybrzuchem. Ahoy kameacie zamelduje sie za pól godziny.
Gdy Marchewkowy Superman skończył gadać tarzałam się z Niallem na ziemi.Louis jedynie się na nas spojrzał. Pokiwał hłową w stronę Kapitana Burczybrzucha
-Ej Kapitanie Zielonooki Spiderman nas wzywa razem z Czerwonowłosą Łanią.Musimy odpalić nasze marchewkowe dopalacze i pędzić do Pajęczej Jaskini.
-Już idziemy nasz Marchewkowy Supermanie-zasalutowałam z Niallem i ruszyliśmy
Dotarliśmy do Furgonetki Marchewek i ruszyliśmy. Jechaliśmy przez dobre 20 minut a ja z Niallem cały czas chichrałam się z Marchewkowego Superman'a i jego opowieści o Kapitanie Burczybrzuchu, Zielonookim Spidermanie,Medycznym Batmanie oraz Lalusiowatym Lusterku. Gdy dotarłem już z Superbohaterami pod dom Zielonookiego Spiderman'a musiali pomóc mi wyjść bo zwijałam się ze śmiechu
-Co jej sie stało naćpała się czegoś.?
-Nie Zielonoki Spidermanie
-To co.?
Spojrzałem na niego i nie wytrzymałam postrzelołam go Eliksirem Marchewkowym który dał mi Marchewkowy Superman. Zielonooki spojrzał się na nas i zazaczął nas gonić a właściwie mnie dlatego że spryskałam go sokiem marchewkowym. pech chiciał że trafiłam w jego loki.Poczułam szarpnięcie do, tylu i wylądowała, na Harrym
-Spryskałaś moje włosy. musisz ponieść karę
-Ciekawe co mi zrobisz Zielonooki Spidermanie co wepchniesz mnie do basenu
-Ty wiesz ze to wcale nie najgorszy pomysł
W tym momencie przywaliłam sobie w myślach otwartą ręką w czoło.
-Ej chłopaki pomórzcie mi
-O NIE DAM SIĘ TAK ŁATWO
Ruszyłam sprinter, do Pajęczej Jaskini i się w niej zamknelam.Odetchnelam z ulga ale potem zobaczyłam ich zmierzających w moim kierunku z wiadrami z woda
-Nie miejcie litość
Spojrzeli sie na siebie i pomyślałam ze już nie ucierpie. Jednak sie myliłam. Zanim sie spostrzegawczy krzyknelimatak i zostałam ochlapana. Już maja przesranę.Niech tylko dostanę ich w swoje ręce. jeszcze zapamiętają Czerwonowłosą Lanie oj zapamiętają a ja tego dopilnuje.
Przepraszam za jakość ale na telefonie pisałam ale jak mi sie komputer naprawi to to poprawie. przepraszam