-Aaaaaaaaaa
Krzyknęłam gdy przyłożył mi broń do skroni
-Słuchaj dziewczynko. Nie mam zamiaru się z tobą cackać. Równie dobrze mógłbym cię tu zastrzelić ale tego nie zrobię mi właściwie nam potrzebna. Ale pamiętaj że jeżeli coś odwalisz nie zawacham się podnieść ręki. Jest 18:20. Jak przyjedziemy porozmawiamy sobie a teraz do samochodu.
-Ale...
-DO SAMOCHODU.!!!!NIE WYRAZIŁEM SIĘ JASNO
-Jasno ale...
-Nie będę się z tobą cackać.
Po tych słowach złapał mnie za przedramię i siła wciągnął do swojego Range Rovera
-Gdzie jedziemy.?
- Na spotkanie
-Gdzie.?
-Możesz nie zadawać tyle pytań
-Nie
-Fire.!!
-Tak to moje imię
-NO zaraz nie wytrzymam
-I co uderzysz mnie.?
-Być może
-Gówno prawda
-Nie prowokuj mnie
-Uważaj pies.!!
Wtedy rozległ się pisk opon i pisk szczenięcia. Nie zważając na to że musieliśmy jechać wysiadłam do samochodu i podbiegłam do samochodu. Pies miał połamane żebra z tego co mi wyglądało i ledwo co oddychał. W tym momencie poczułam na swoich ramionach czyjeś ręce
-Fire musimy jechać
-Nie, nie zostawię tutaj tego psa
-Zostawisz
-Nie
-Tak
-Nie
-Dobra mam pomysł weźmiemy go ze sobą. Mój przyjaciel ukończył kurs pierwszej pomocy i kurs weterynaryjny to mu pomoże. Ok.?
-Dobra
Dźwignęliśmy ze sobą tego psa i jechaliśmy. Jechaliśmy chyba z 10 minut. Gdy w końcu zatrzymał samochód.
-Wysiadamy
-Nie
-Fire nie zaczynajmy znowu
-Nie chodzi o to tylko o to że ten pies już nie ma siły
-Dobra to ja biegnę po Liama
-Tylko się pospiesz
Minęło chyba z 10 minut zanim ktoś przybiegł
-Gdzie jest ten pies.?
-Tutaj
Liam zaczął coś przzy nim montować, aż w końcu spojrzał na mnie smutnym spojrzeniem
-Przykro mi
Nie zważałam co robię wybiegłam z samochodu prędkością światła i wtedy wpadłam na coś lub kogoś...
-Nie ładnie Fire,nie ładnie...
I znowu zemdlałam

Kolejny świetny rozdział. Czekam na następny.
OdpowiedzUsuń